Witam,
Nazwa
tego folderu na moim pulpicie brzmi: A wtedy Pan Bóg rzekł: Oddaj mi
siebie i wszystko co posiadasz. Ale nie jest to rozważanie religijne.
Dzisiaj zadamy sobie pytanie: Jak wielki musi być cel, by dla niego
poświęcić wszystko, poza dążeniem do niego samego? Tutaj następuje,
krótka ale dosyć miła retrospekcja. Przypominam sobie moment w którym
powiedziałem coś, co zaskoczyło nawet mnie. Rzadko siebie zaskakuję. Były to słowa:
„Ścieżka mądrości prowadzi przez ciernie niezrozumienia.”
Warto również przypomnieć cytat z Kybalionu, który na pewno zapadł mi w pamięci:
„Usta mądrości są zamknięte dla wszystkiego z wyjątkiem uszu rozumienia.”
Wielu ludzi twierdzi, że dla konkretnego celu potrafią poświęcić bardzo
wiele, mowa tu o czasie i pieniądzach (pożyczymy 2 miliony z banku,
oczywiście na dowód sąsiada – kij z nim) . Ale zadajmy sobie pytanie:
Czy byłby z nich takie cwaniaki, gdyby na 35 kolcu po prawej stronie
drogi, wyglądającym na najmniejszą przeszkodę trzeba by zostawić swoją
stopę?
(Na pewno znajdzie się taki, który krzyknie. No pewnie,
jasne! Daje wszystko co mam! Jestem zajebisty i pewny siebie! –
Widzicie ten grymas na twarzy, który mam teraz przed monitorem, podczas
samej wizji takiego, powiedzmy, że pewnego siebie człowieka?)
Tą stopą powiedzmy, że będzie utrata najlepszego przyjaciela.
Na 75 kolcu musimy pozostawić rodziców i rodzeństwo. Powiedzmy, że to będzie amputowanie nam rąk.
A wreszcie na 155 kolcu, tuż przed samym osiągnięciem celu zostawiamy
naszą miłość do drugiego człowieka. Wyobraźcie sobie, że wyciągamy z
piersi serce i nabijamy je na kolec.
Pomijam tu z oczywistych
względów cały wachlarz tego co jeszcze jeszcze tam zostawimy. Bo choć
człowiekowi wydaje się, że jest biedny. To tak naprawdę wiele posiada, a
kolce nie są tylko po to by dobrze wyglądać.
Tak! Wygraliśmy, osiągnęliśmy nasz cel. Tylko jakim kosztem?
Ktoś mi powie: Że przy celu wszystko inne nie ma sensu. // Skoro to
zostawiłeś, to znaczy, że tego nie potrzebowałeś. // To tylko Twoje
niskie pragnienia ego. A ty dążysz ku górze. // W Tobie zawarto
wszystko, czego potrzebujesz.
Siedzi sobie na sali młody
chłopak, podnosi rękę. Dosyć energicznie nią machając, wykrzykuje
pytanie (wykładowca, akurat był we własnym świecie, więc nie ma tak
prosto): Panie psorze, to czy nie warto podejmować drogi ku niektórym
celom?
Wykładowca drapie się po głowie. Sam nie zna do końca odpowiedzi na to pytanie.
- Drogi chłopcze. Człowiek musi być świadomy tego, że im większy cel,
tym więcej cierni na jego drodze. On z każdym krokiem zapomina o tym co
zostawił. Ale czy to zapomina o nim? Czy kobieta, która oddała mu swoje
życie, zapomni o Zdzisławie, który dla wyższego celu ją zostawił?
Ta więc, wracając z naszego świata wyobraźni (mam nadzieję, że razem ze
mną widzieliście tą scenę), pragnę zaznaczyć jeszcze, że nie jestem w
stanie przekazać wam tu wszystkiego, co w tej kwestii zaprząta mą głowę.
Pewien miły okultysta stwierdził, że zmienianie drogi do
celu, na inną drogę do tego samego celu, to strata czasu i energii
przede wszystkim.
Jednak, gdy na jednej drodze musimy poświęcić
ukochaną/rodzinę/znajomych, a na drugiej 2 tuziny jabłek, to co
wybieramy? (Oczywiście, mowa tu o przypadku, gdy dojdziemy do momentu
wyboru, poświęcamy ukochaną/rodzinę/znajomych, czy nie)
Jednak na koniec warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie.
Czy dla wszystkiego, możemy poświecimy wszystko? – Naszym celem, jest
najpiękniejszy z celów. (Każdy musi sam poszukać tego celu, sformułować
go. W tym przypadku nie pomogę. Bo wyszłoby na to, że staram się komuś
palcem wskazać drogę.)
Pozdrawiam serdecznie
Zui
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz